Król 0,5 5,10
  Warka 0,5 5,30
  do godz 15
  po godz 15 +1zł
  .....
  Zapiekanka 4,50
  Burn 6,5
  Sok cappy 3,5
  Nachos 6
  Kebab 7
 
  więcej...






   




CIUUUUUUCHCIA WARSZAWSKA

Ruszyła maszyna po szynach ospale... Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem... I kręci się kręci się koło za kołem... Piiiiii!!!!!


Studiowanie w Warszawie to ostra jazda! Studia, załatwianie notatek, kserowanie, zakuwanie, egzaminy, zaliczenia, sesja... Najlepiej studiować równolegle dwa kierunki, bo czasy się zmieniają i nie wiadomo, co po skończeniu studiów będzie akurat na topie. Trzeba też koniecznie zaciągnąć się do jakiejś organizacji studenckiej, wykazać się aktywnością, a najlepiej stać się wodzem, leaderem, co jest bardzo dobrze odbierane przez otoczenie, jak i przez przyszłego pracodawcę.
I biegu przyspiesza i gna coraz prędzej... I dudni, i stuka, łomoce i pędzi...
Należy być z wszystkim na czasie, czytać prasę, oglądać telewizję, wiedzieć co tam słychać w polityce. Do tego trzeba rozwijać się w wybranym kierunku studiów, uczestniczyć w konferencjach, seminariach naukowych, spotkaniach z profesorami, czytać ich wybitne (czasami nudne do kwadratu) skrypty.
No i koniecznie język. Angielski bez dwóch zdań i jeszcze jakiś francuski, niemiecki, włoski czy hiszpański. A najlepiej wszystkie naraz, bo nigdy nie wiadomo, który się tak naprawdę przyda.
Ponadto należy znać się doskonale na komputerze, poznawać nowe programy, surfować po Internecie, czatować, być uczestnikiem ważniejszych forów.
Bardzo ważna jest też sprawność fizyczna, czyli sport. Najlepiej zapisać się na modną siłownię, aerobik, biegać rano ze znajomymi, ćwiczyć sztuki walki, taniec na linie czy nurkowanie. Minimum  kilka razy w tygodniu, a najlepiej codziennie. Do tego koniecznie należy rozwijać się towarzysko, uczestniczyć w spotkaniach, dyskusjach studenckich, wymieniać się poglądami, konwersować, negocjować, ćwiczyć asertywność, odpierać ataki, wieść prym, zwyciężać potyczki słowne.
Następnie trzeba być kulturalnym i na poziomie, wiedzieć co grają w kinie, co w modzie słychać, przechadzać się do teatru, na wystawy, do muzeum itp. Trzeba być we wszystkim orłem i sokołem.
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas...
No i oczywiście należy wygospodarować czas na rozrywkę i zabawę, spotykać się z przyjaciółmi w pubie, bawić na imprezach, szaleć na dyskotekach. A przy tym należy wyginać się na parkiecie conajmniej, jak bohaterowie seriali w tańcu z Gwiazdami. W międzyczasie należy wygospodarować czas na sympatię, na randki, spotkania, na rozkwit i pielęgnowanie uczuć.
A skądże to, jakże to, czemu tak gna??? A co to to, co to to, kto to tak pcha???? Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch????
Spełniając te wszystkie kryteria i tak słyszymy ciągle, że czegoś nie wiemy,  że jesteśmy kiepscy, że gdzieś nie byliśmy, nie zrobiliśmy, że ktoś jest od nas lepszy, dyszy za naszymi plecami, czyha, żeby wskoczyć na nasze miejsce. Nie starcza nam dnia, miesiąca, życia. Ciągle mamy poczucie marnowania czasu.
Buch, uch, buch, uch, puffffffffffffff... Piiiiiiiiiii....
I w tym momencie zastanawiamy się: Jak w innych miastach  ludzie mają czas na to żeby iść sobie na wielogodzinny spacer i się tym w ogóle nie stresować i nie osiwieć???


[ << wstecz]